czwartek, 8 września 2011

Hollywood i Viva Las Vegas!

8.09.11 środa
Jeszcze w Los Angeles. Griffith Observatory – polecam. W środku niestety nie byliśmy – otwarte dopiero od 12J. Natomiast sam widok z wzniesienia na jakim się znajduje po prostu zachwyca. Stąd też dobrze widać sławny napis „Hollywood” na pobliskich wzgórzach i całą panoramę miasta. Los Angeles tak naprawdę składa się z kilkunastu mniejszych miast.J. Chodzi mi o sam przejazd przez miasto bez stania w korkach! Trzeba oddać Amerykanom – drogi mają zarąbiste. Pięć pasów w jedną stronę, specjalne światła do włączania się do ruchu „na jodełkę” co przydałoby się w Polsce, bo nie każdy z tego korzysta. Specjalne pasy ruchu wyznaczone dla aut z więcej niż dwiema osobami na pokładzie – korzystaliśmyJ. Pasy dla autobusów. Bardzo wyraźnie pooznaczane zjazdy. No i śmieszne światła – za skrzyżowaniami. Wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami co oczywiście zadziwia. I jak to powiedział mój kolega Paweł „A my się jaramy trzypasmówką”.
 Coś a la polski Górny Śląsk. Panorama sporych rozmiarów jak z resztą wszystko w tym kraju. Z tego wzniesienia wróciliśmy do Hollywood przejść się po alei gwiazd i przymierzyć własne dłonie i stopy do odcisków pozostawianych przez sławy kina. Aleja gwiazd prowadzi do Kodak Theatre gdzie co roku rozdawane są Oscary. Szczerze powiem, że rozczarował mnie ten budynek – tak naprawdę jest to galeria handlowa. Sklepy z ciuchami, kawiarnie, pamiątki. A schody, na których rozwijają czerwony dywan są wewnątrz tej galerii…. Na koniec kawa w Starbucks i wyruszamy na podbój kasyn w Las Vegas. Chyba się dużo nie pomylę pisząc, że wyjeżdżaliśmy z Los Angeles jakąś godzinę, półtorej
Droga z LA do Las Vegas to jakieś 430 kilometrów przez pustynie. Krajobraz niesamowity – piach, kaktusy, roślinność dosyć skąpa i raczej nie za ładna i góry. Wysokie pasma i nieco niższe. Gdzieś po drodze także powysychane jeziora. Gorąco! Około 38 stopni. Droga oczywiście typowo amerykańska – sporo pasów, dobrze znakowe zjazdy. Na trasie zatrzymaliśmy się na mały obiad – pierwsza wizyta w McDonaldzieJ. Menu podobne chociaż nazwy przypominają mi „Pulp Fiction” i rozmowę o półfunciakach z serem. Za zestaw kanapka plus frytki i napój – kanapka third-pound czyli 1/3 funta czyli coś większego niż u nas wersja powiększona – zapłaciłam 7$. Frytki oczywiście smakują jak wszędzie na świecieJ. To co zapamiętam z tego McD to paskudny zapach mydła do rąk w toalecie, którego nie dało się pozbyć przy kolejnych myciach. Zapach kostki do muszli klozetowej. Bleeee.
Wjazd do Las Vegas – nie dziwię, że budzi skrajne opinie, ale naszej czwórce bardziej się spodobało to miasto niż LA. Faktycznie jest tutaj sporo dziwnych budowli - jest i kawałek Paryża z wieżą Eifla i Statua Wolności, ale nie to robi wrażenie. Przy głównej ulicy - The Strip - znajdują się wszystkie najważniejsze budynki czyli tak naprawdę kasyna i hotele. Wszystko jest ogromne! W końcu to Ameryka! Zadbane - trawa długo by tu nie przetrwała więc jest sztuczna:). Masa ludzi, ogromne skrzyżowania, siedmiopasmówka w każdą stronę.... Ogrom tego miasta może przytłoczyć, ale robi wrażenie. Mimo, że jest tu cała masa różnych budowli to razem tworzą całość. A wieczorem po prostu bajka. I chyba wieczorem na ulicach jeszcze więcej ludzi niż za dnia. Nasz hotel jest zaraz przy głównej The Strip więc mamy rzut beretem do chyba najbardziej znanego kasyna - Belagio. Wieczorem oglądneliśmy pokaz fontanny przed hotelem, a później poszliśmy spróbować szczęścia na automatach do gry:).
Załączm kilka zdjęć i idę spać - tutaj dochodzi północ.....

lans musi być:)

LA

podobno to jest droga do sławy:)

Kodak Theatre

na trasie do Las Vegas

rent a car w Las Vegas

Statua

jedno z wielu takich w Las Vegas

trochę historii

Paryż w Vegas


Belagio i Ceasar


2 komentarze:

  1. nie no kochana, nie poznaje cię :)..., ledwo przekroczyłas prog amerykańskiej ziemi a juz gwiazdortsow na cie spłynęlo - mówiłam, ze jeszcze nie wrócisz ... :) tylko wiesz-zachacz sie odpowiednim filmie (smiech), buzka Gosia P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że jeszcze zdążysz... Ruletka oczywiście czerwone (najlepiej jak wcześniej trzy razy będzie czarne ;)... Nie szalej ze stawkami - 1$ wystarczy. Rozliczymy się po powrocie.

    OdpowiedzUsuń