Czasy rosołu, schabowego, ziemniaczków i kiszonej kapusty na niedzielny obiad minęły chyba bezpowrotnie. Szczególnie wśród pokolenia karierowiczów i nowoczesnych rodziców:). W związku z powyższym postanowiliśmy w ten weekend zjeść obiad w restauracji, ale nie myślcie sobie, że w szpilkach i pod krawatem jechaliśmy dopiero co wypucowanym autem do centrum wielkiego miasta Wrocławia.
Nie nie, zapakowaliśmy wodę i pośladki na rowery i pojechaliśmy do wioski niedaleko Kiełczowa - do Chrząstawy Małej. Pogoda dopisała, aż nadto rzekłabym. Ochłodzenie w postaci 27, a nie 32 stopni w cieniu przyszło, my w tym słońcu podążaliśmy do wioseczki do restauracji i browaru w jednym. Restauracja Pod Czarnym Kurem ma już swoje stałe miejsce na mapie knajpek w tej okolicy Wrocławia, ale od niedawna ważą tutaj piwo - Browar Widawa. Oprócz jak zwykle solidnych porcji obiadowych w karcie znaleźliśmy zimne piwo - do wyboru pszeniczne, marcowe, ciemne i ciemne a la guiness. Podawane w odpowiednim do rodzaju piwa szkle z nadrukiem nazwy browaru - dbałość o szczegóły zawsze się opłaca. Spożywanie piwa po sytym obiedzie i w pełni słońca nie było chyba do końca najlepszym pomysłem. Pierwsze co przychodziło na myśl po zapłaceniu rachunku to poobiednia drzemka, ale niestety - przed nami droga powrotna do domu, a na trasie punkt specjalny - kąpielisko w Chrząstawie Wielkiej. Nie polecam - dziki tłum, samochody, upał, wszędzie grille.... Byłam pewna, że to dzika plaża, ale nie - za wstęp pieszy płaci 2 zł, za parking zdaje się, że 20 zł. Czy aby płatne kąpielisko nie powinno mieć ratownika? Tutaj ja takowych nie widziałam.... Nawet nie myślę ile spragnionych oddechu w nagrzanej wodzie ludzi zjawiło się tutaj w pierwszej połowie dnia - my dojechaliśmy koło 17-18 i sporo dogorywało na kocach lub w otwartych bagażnikach licznych samochodów. Nic to, najważniejsze dobrze się bawić:). Polecam za to Restaurację Pod Czarnym Kurem i Browar Widawa w Chrząstawie Małej.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz