Dzisiejsze zwiedzanie rozpoczęliśmy i skończyliśmy w malowniczej portowej mieścinie Cassis na trasie do Marsylii. Cassis tak nas urzekło, że wróciliśmy tutaj na obiad. Piękne małe miasteczko z pastelowymi budyneczkami, masą małych kolorowych łódeczek i przyportowych knajpek i restauracyjek. Miło było pospacerować nawet w pełnym słońcu wapiennym deptakiem. Punktem głównym była jednak Marsylia.
Drugie co do wielkości miasto Francji. Możecie sobie zatem wyobrazić jak bardzo byłam zmęczona zanim znaleźliśmy parking. Po dwóch tygodniach wdychania klimatu małych miasteczek oto wjechaliśmy do brudnego portowego miasta z blokami, z dzielnicami emigrantów, z korkami, samochodami.... Do tego w Starym Porcie remont, hałas... Wytchnienia dał spacer nad brzegiem morza. Później czekała na nas katedra Notre Dame na szczycie wzniesienia skąd roztaczał się piękny widok na miasto. I uliczkami w dół na parking. Jeśli ktoś lubi duże miasta to tutaj z przewodnikiem pod pachą może spędzić kilka dni. Należy uzbroić się w cierpliwość i maszerować wśród klaksonów, autokarów, tramwajów...
 |
| Cassis | |
 |
| i Marsylia |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz