poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Bocian czy kapusta?

Stan błogosławiony to chyba dla większości kobiet czas w życiu kiedy mogą sobie pofolgować do woli. I nie mówię tutaj tylko o pożeraniu niemieszczących się w głowie ilości słodkości, ale o całokształcie czyli szantażowaniu innych, że jak się odmówi ciężarnej czegokolwiek to pojawią się myszy, żeby nas zjeść:).

No cóż, trzeba wybaczyć i tyle. W końcu pod sercem rośnie mały pasożyt, wyjada co najlepsze z mamusi więc na karb tego można zrzucić też brak zdrowego rozsądku :). Oj oj, myszy idą.... hihi. W każdym razie jedna taka ciężarna w moim najbliższym otoczeniu się znajduje i wpadła wraz z tatusiem na małą sesję uwieczniającą przyrost brzuchola. Pracowało się nam dobrze chociaż tatuś patrzył dziwnie, bo ja oczywiście zaprezentowałam robienie zdjęć tarzając się po podłodze albo stojąc na taborecie:). Kilka efektów poniżej - zapraszam. I mam nadzieję, że uda mi się namówić mamusię na jeszcze jedną sesję jak brzuch będzie już megaokazały. Przy tej okazji dziękuję także koledze Tomkowi - doświadczonemu tatusiowi za użyczenie do sesji dużego Fiata, który stał się moim ulubionym zabawkowym okazem zdjęciowym oraz innych małych samochodzików. Buziaki dla wszystkich!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz