wtorek, 20 września 2011

Welcome to San Francisco!

17-19.09.2011 sobota, niedziela, poniedziałek

Od kilku dni jesteśmy już w San Francisco. Stąd jutro wieczorem wylatujemy do Paryża i stamtąd już do Warszawy. Ale jak na razie zwiedzamy miasto. Duże oczywiście miasto:). San Francisco jest podzielone na różne dzielnice - każda jest charakterystyczna. Nasz hotek znajduje się na przykład w dzielnicy zamieszkałej przez Azjatów, po drodze do hotelu mijamy Japan Town. W autobusie, który tutaj dojeżdża większość pasażerów ma skośne oczy. Murzyni dominują w tej części miasta gdzie znajduje się centrum finansowe - niestety są to przedstawiciele tej najuboższej społeczności tego miasta.
 Na Market St., przy której jest cała masa sklepów, centrów handlowych i biurowców biedaków jest od groma. Niestety ich zapach unosi się wszędzie. Śpią na przystankach, wydzierają się pod sklepami itd. Taki urok najwidoczniej, ale tutejsi Amerykanie ewidentnie na nich nie reagują. W Financial District gdzie znajdują się najwyższe budynki i gdzie królują wszem i wobec białe kołnierzyki męskich koszul biedaków brak. Być może dlatego, że chodniki mają specjalne oznaczenia, że są własnością prywatną i nie można na nich przesiadywać..... Ciekawą dzielnicą jest Castro. Jeśli ktoś oglądał film "Obywatel Milk" będzie wiedzieć o jakiej dzielnicy piszę, a jeśli nie - wyjaśniam - dzielnica ta zamieszkana jest przez homoseksualistów i transwestytów. Tęczowe flagi powiewające na lekki wietrzyku oznaczają, że jest się w Castro. Ale spokojnie - dla wszystkich ciężko wystraszonych - nikt tutaj nie przekracza dopuszczalnych granic. Dzielnica jest po prostu ekstra - wszędzie małe kawiarenki, małe restauracyjki, sklepiki, butiki, bookshopy... Małe domki, małe uliczki. I sklepy z erotycznymi akcesoriami oraz specyficznymi skórzanymi ubraniami:). Sporo tutaj psów - pies jest traktowany jako dziecko pary homoseksualitów więc podejrzewam, że w Castro mieszkają same szczęśliwe i rozpieszczane czworonogi. Aha, wózki dla psów są w tym mieście czymś normalnym, a pies, który sobie jedzie w wózeczku i ma na głowie czapeczkę z daszkiem też nikogo oprócz nas nie dziwi:).
Obok Castro znajduje się dzielnica Mission Dolores - tutaj dawno temu katolicy nawracali i pomagali indianom. Stoi tutaj kościłlek z przepiękną kaplicą i małym cmentarzem. Wyobraźcie sobie płyty nagrobne wśród palm.....
Oczywiście jeszcze wspomnieć muszę o ikonie tego miasta czyli moście Golden Gate. Jest spory, czerwony i pełno przy nim fotografujących. Nie wiem jeszcze jak wygląda wczesnym rankiem w parze z mgłą i wieczorem, ale się dowiem dzisiaj i jutro o 6:40:).
Ponieważ wokół ocean więc San Francisco ma także swoją portową dzielnicę. Pełno tutaj sklepików, butików, dziwnych sklepów z rzeźbami???? w kształcie lwów... nie wiem do czego one służą.... no i stoisk z seafood, gdzie posililiśmy się podczas wczorajszej wycieczki. Widać stąd jak na dłoni Alcatraz i zabudowania dawnego więzienia.
Parę zdjęć poniżej. Pewnie do wylotu już nic nie dopiszę, ale po powrocie do Polski zrobię podsumowanie, może uda mi się dodać filmiki więc zapraszam za tydzień.



China Town

China Town


Golden Gate Bridge

Golden Gate Bridge


Na Goldenie
Jedzonko na Fisherman Wharf
Alcatraz
Foki na Pier 39

okręt wojenny na nabrzeżu



czekając na zachód słońca... wokół zamiast zapachu grilla unosi się zapach palonej gandzi



welcome to Castro:)



Mission Dolores











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz