wtorek, 10 kwietnia 2012

Poniedziałek Ski Day, 9.04.2012

No to dzisiaj szaleństwo - o 8.30 wsiadamy w Opla znanego nam już i heja w góry. Jedziemy do Gudauri - miasta położonego na pograniczu z Osetią, w górach, gdzie przyjeżdżają Gruzini i Rosjanie na narty. Sezon trwa do końca kwietnia, bilet na jeden dzień 20 Lari czyli około 40 PLN, na 7 dni 180 Lari. Stara Astra jakoś ciągnie, a nasz kierowca o imieniu Irakli okazuje się bardzo rozmownym i zabawnym człowiekiem. Niestety rozumie sporo po polsku - niestety, bo jadąc z nim z lotniska trochę sobie puużywaliśmy w opiniach szczególnie na temat jego auta, a teraz się okazuje, że on je nazywa delicją:).
Ale spoko, gada jak najęty i to po angielsku. A i miał na nogach specyficzne buty - adidasy bez pięty, w których wszedł w śnieg:). Tak, tak, w śnieg. W Gudauri zima pełną parą, wyciągi działają, klimat niczym w Alpach. Wjeżdżamy kanapą za darmo (!) na 3014 m n.p.m. Widok piękny, bo i słońce dopisuje. Robimy zdjęcia i w drogę powrotną. Na trasie mamy jeszcze jedno miasteczko - stare domki odrestaurowane, monastyr po środku. Bardzo ładne miejsce, tutaj też zjadamy obiad - tym razem wszyscy chinkali, ja pieczarki nadziane tutejszym serem i zapieczone na patelence. I powrót do Tbilisi. Dzień długi, sporo świeżego powietrza, jesteśmy zmęczeni. Jutro rano jedziemy nad morze. Oby była taka sama pogoda!
Post jest bez zdjęć ponieważ moja karta z aparatu uległa zniszczeniu i lepiej nie pytajcie jaka była moja reakcja i stopień zdenerwowania (to słowo jest bardzo ocenzurowane)... Po powrocie do Polski będę odzyskiwać i uzupełnię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz