czwartek, 5 lipca 2012

Rudy w Siennej

Czasem udaje się znaleźć w internecie zupełnie przez przypadek nader ciekawą ofertę np. na weekendowy wyjazd. I tak też było tym razem - oferta przystępna więc decyzja była pozytywna i w piątkowe popołudnie po pracy zapakowaliśmy trochę ubrań, wodę i rowery i pojechaliśmy na całe dwa pierwsze dni wakacji w polskie góry - do Siennej obok Czarnej Góry.
Pensjonat polecam - www.pensjonat-rudy.pl - kameralny, z miłą obsługą, z domowym jedzeniem. Pokoje małe, ale z łazienkami, czyste, z butelką wina na powitanie:). W środku królują stylizowane meble a la Ludwik XIV, wszystko urządzone gustownie chociaż to nie moje klimaty jeśli chodzi o wystrój wnętrz. Na zewnątrz jest zadaszony grill z ławeczkami oraz mały plac zabaw dla dzieci. Pensjonat jest bardzo niedaleko wyciągów narciarskich w Czarnej Górze więc zimową porą jest bardzo dobrą bazą wypadową do poszusowania na stoku. Po przyjechaniu na miejsce okazało się, że jesteśmy jednymi mieszkańcami więc postanowiliśmy skorzystać z małego spa w podziemiach pensjonatu - jacuzzi, trzy sauny, specyficzna forma prysznica w postaci zawieszonego pod sufitem drewnianego wiadra z lodowatą wodą, z którego korzystał z zaciśniętymi zębami mój mąż:) i trzy podgrzewane leżanki, z których miło było skorzystać po zimnym prysznicu. Po godzinie w tym przybytku przyjemności padliśmy jak muchy. Regeneracja sił na sobotę na rowerach. Rankiem po obfitym śniadaniu pojechaliśmy na przejażdżkę. Mój trekingowy rower nie do końca sprawdził się w górskim terenie. Część trasy pokonałam obok niego idąc pod górkę. Pogoda niby dopisała, bo było bardzo ciepło, ale niestety bardzo parno więc dotarliśmy do pensjonatu mokrzy jak po piątkowej saunie. Nie jest trudna, bardzo przyjemna. Szczególnie w okolicach Jaskini Niedźwiedziej - www.jaskinia.pl - gdzie można napić się wody wprost z górskiego potoku. Jaskinię zwiedziliśmy w niedzielę. Warto choć bilety drogie (21 pln). Warto, bo widać tutaj, że pieniądze są wykorzystane z głową - zanim wejdziemy do Jaskini możemy obejrzeć wystawę na temat tego co kiedyś w jaskini mieszkało, a we wnętrzu wszystko jest tak zorganizowane, że nawet inwalidzi mają szansę wejść do środka. Bilety najlepiej zarezerwować wcześniej - dla dobra samej jaskini i panującego w niej mikroklimatu liczba zwiedzających jest ograniczona. Do samej jaskini nie da się dojechać autem - samochód trzeba zostawić na płatnym parkingu i później szybkim marszem 25 minut pod górkę do samej jaskini. Jakby nie patrzeć wakacje uważam za rozpoczęte!
PS. Z minionym weekendem nastała nowa era w mojej historii fotograficznej - z Sonego zamiana na Canona:). 




Międzygórze

Międzygórze

Międzygórze


Międzygórze



że niby się zna:)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz