niedziela, 27 lipca 2014

Finalnie 53 km

Może przejażdżka rowerowa? Ok. Taka krótka, weekendowa? Ok. 20 km góra? Ok. Skończyło się na pokonaniu 53 kilometrów w upalny dzień, na obiedzie na trasie, przy którym jeden organizm rowerzysty powiedział STOP i zzieleniał, na spalonych ramionach. Niemniej słowem podsumowania - warto było się zmęczyć chociaż wolę jednak to cholerne bieganie :). Trasa prosta, okolice Wrocławia od strony Oleśnicy, praktycznie całość po asfalcie więc mój rower a la miejski z koszykiem wiklinowym z wstawkami w arbuzy i kokardkami pasował jak ulał.
Zawiodła jedynie winnica, o której czytałam na www.kolowroclawia.pl - w małej mieścinie Jaksonowice miał być sklepik z lokalnymi wyrobami, a zamiast tego usłyszeliśmy, że i owszem, winnica jest, winorośla są, ale gospodarz to na detalistę chyba nakierowany nie jest. Sklepiku nie znaleźliśmy, jedynie jakaś beczunia wisiała samotnie na słupie, a wokół domy w budowie.... Polska to nie Włochy, ale ochota na skosztowanie lokalnych wyrobów była. Została zaspokojona chmielnym trunkiem wieczorową porą przy oglądaniu meczu Argentyna - Niemcy:).















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz