Sezon urlopowy w pełni. W trakcie jednej z ostatnich pogawędek z kolegą o celu wojaży wakacyjnych weszliśmy na grząski temat - listy rzeczy do zabrania, a to po tym, jak wspomniał, że prawdopodobnie zabiera ze sobą przyczepkę. Moje zdziwienie było spore, wyprawa do Chorwacji więc wcale nie aż tak daleko od domu, a tu się okazuje, że mikrofalówka może okazać się niezbędna zatem należy dla niej wygospodarować miejsce. Tym samym zrodził się w mojej głowie pomysł na listę najbardziej "niezbędnych" i "przydatnych" rzeczy, które należy zabrać ze sobą na wycieczkę i bez których oczywiście "nie da się" zażyć w 100% odpoczynku i relaksu. Z zatem zapraszam Was do uzupełniania tej listy niezbędników. A zacznę ją od wspomnianej powyżej mikrofalówki:).
Liczę, że będzie zabawnie:). Do dzieła!
- Mikrofalówka
- Blokada do roweru - zabrałam ją osobiście na Rodos wiedziona przeświadczeniem, że skoro powstał pomysł jeżdżenia po wyspie na rowerach to a nóż blokada się przyda... Oczywiście, że nawet jej nie tknęłam:)
- Wieszaki - to nie mój pomysł, ale wspominam je często jako żart pierwszej klasy:). Szczerze przyznaję, że nigdy nie wpadłam na zabranie takowych ze sobą i raczej mi się to nie zdarzy:)
- 8 par butów damskich - chociaż chyba mi się nigdy tyle nie zdarzyło zabrać... hmmm....
- Sznurek
- Klamerki i
- 100 reklamówek - te trzy punkty od moich podróżniczych znajomych - i nigdy nie wiedziałam w użyciu 5 i 6, a 7 jak najbardziej więc uznaję za niezbędne na serio:)
Piszcie proszę w komentarzach.
Buziaki!
Z badania przeprowadzonego przez firmę Holiday Hypermarket wynika, że mężczyźni udostępniają partnerkom miejsce w swoim bagażu, bo panie zabierają więcej rzeczy od nich. Mężczyźni z reguły pakują dokładnie tyle, ile potrzeba, a paniom nie udaje się włożyć wszystkiego, co przywiozły ze sobą na urlop. Nic dziwnego, skoro - jak wynika z ankiety - na tygodniowy wyjazd pakują 8 par butów!
OdpowiedzUsuńNo ja akurat bez zmian - wciąż się zastanawiam co jeszcze zostawić w domu, żeby było lżej. Im jestem starsza tym częściej myślę, że najlepiej w ogóle niczego nie zabierać. Prócz forsy i paszportu.
OdpowiedzUsuńWśród rzeczy, które zabrałam i mi się nie przydały, nie ma nic tak spektakularnego jak rowerowa blokada, ale za to ciekawa była niegdyś moja kosmetyczka na wyjazdach (dodam, że górskich i to wielodniowych z namiotem itd.). Otóż zajmowała bez zbytniej przesady PÓŁ plecaka i były w niej takie cacka tak piling do ciała, balsam do włosów czy pumeks :) Oczywiście wszystko pełnowymiarowe, a nie jakieś próbki z Rossmana :)) Muszę jednak podkreślić, że to nie były rzeczy zbędne i całość była CODZIENNIE używana.