wtorek, 22 lutego 2011

Na termometrze -13 stopni, a za oknem przepiękne słońce. I to jest największy pozytyw tego poranka:).
Co przyniesie reszta dnia staje się w obliczu tych promieni rzeczą drugorzędną. Po prostu będzie co ma być. I wymarzona pogoda na skiing szkoda tylko, że tak daleko jestem od stoku narciarskiego... Ale co się odwlecze to nie uciecze.
Fotografia z dziką różą została zrobiona przeze mnie zeszłej zimy. Mała sesja sobotnia, poranek zimowy, na termometrze było równie sporo poniżej zera jak dziś. Z kolegą Konradem wybraliśmy się na poskramianie mrozu gdzieś na polach na wrocławskich Bielanach. Wycieczka była krótka z racji faktu iż autofocus na mrozie pracuje ociężale, a fotograf opatulony niczym na Syberii w dwie pary rękawiczek, szal z grubej włóczki i czapkę z futerkiem też nie ma lekko. Ale pamiętam, że w samochodzie czekała na nas nagroda - termos z gorącą herbatą. No i zdjęcia wyszły nieziemskie - mróz i słońce tworzą zgrany duet. Więc never stop exploring!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz