Swego czasu, jak jeszcze syn Magdy był rozmiarów truskawki, zaproponowałam przyszłej Mamie, że wpadnę do niej do domu i w pokoju potomka namaluję coś na ścianach. I o dziwo propozycja została zapamiętana, obdarowano mnie zaufaniem i oddano pod tango moich rąk świeżo pomalowane ściany. Same rysunki wybrali rodzice, a ja je tylko uwieczniłam farbą i pędzlem. Efekt - podoba się:). Oceńcie sami.




Ja też chce takie u Wojtasa!
OdpowiedzUsuńszykuj farby i pędzle:)
OdpowiedzUsuń