poniedziałek, 12 września 2011

550 km, reklama Malboro i Indianie

11.09.2011 niedziela

Niedzielę rozpoczęliśmy o 7 rano wyjazdem z małego miasteczka zabitego dechami na północ od Grand Canyonu. Ale klimat tych małych miasteczek jest najlepszy! Do pokonania mieliśmy około 550 km. Najpierw przejazd przez Canyonlands Park, a później główny punkt programu - kojarzycie starusieńką reklamę Malboro i charakterystyczne skałki?
To dziś właśnie koło nich przejeżdżaliśmy - Monument Valley. Te skałki są na terenie zamieszkiwanym przez Indian Navajo i na jednym z punktów widokowych było nawet małe targowisko - Indianie sprzedają tutaj swoją biżuterię chociaż w niektórych przypadkach zastanawiałam się czy czasem nie kupują jej na ... allegro:). Jeden naszyjnik kupiłam dla siebie tak czy siak. Po Monument Valley kierowaliśmy się do miasteczka Page, które leży przy Jeziorze Powell z największą w tym rejonie elektrownią wytwarzającą prąd dla siedmiu stanów. Mieliśmy przyjemność jechać szutrową drogą na zboczu góry - zmieniliśmy wysokość o około 500-600 metrów. Droga fantastyczna! Wcześniej na trasie przejeżdżaliśmy przez rzekę Colorado, która sporo namieszała na tym terenie:). Widoki oczywiście piękne, zahaczyliśmy jeszcze o Natural Bridge Park chociaż ten park nas jakoś nie powalił z nóg. Sami stwierdziliśmy z resztą, że chyba po mału opatrzyły nam się te przestrzenie i przydałoby się wrócić choć na chwilę do jakiegoś większego miasta. A przed nami Grand Canyon! Dopijam drinka, załączam zdjęcia i jutro znów pobudka o 6 rano:).













4 komentarze:

  1. Boska fura... czerwona...
    Trzeba było brać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. super, wreszcie pokaząłas sie na zdjeciach-bo juz myslałam, ze siedzisz w domu i sciągasz z netu :)(haha). Ach te twoje wakacje, ale nie ma jak w comesie .... (smiech)-buziaki GosiaP.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyrabiacie normę. Jestem z Was dumna. Fantastyczne miejsca więc żal spać dłużej, jechać mniej... Zastanawiam się tylko czy Ząbek pójdzie na to drugi raz :)))))
    Iw

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha! I jeszcze jedno. Za dużo ze sobą czasu spędzacie i się upodabniacie, bo myślałam, że niebieska to Ty, a czerwona to ta co faktycznie jest niebieska :)
    I.

    OdpowiedzUsuń