Tracę czasową rachubę. Nie wiem do końca jaki dziś jest dzień, zdaje się, że w USA jest teraz piątek, godzina 21:34, w Polsce jest sobota, godzina 5:34. Dzisiaj zmieniliśmy stan z Nevady na Utah i zegarki poszły o godzinę do przodu. Niestety, bo tutaj trzeba czas dobrze rozplanować Zbyt dużo jest do zobaczenia, a ja i tak mam wrażenie, że jestem tutaj już dobre parenaście dni.
Utah dla odmiany jest ... zielona. To się rzuca w oczy po przejechaniu Californii i Nevady, które tak naprawdę są po prostu pustynią. Pierwszym naszym punktem był McDonald i McFlurry:). Co jest dziwne to to, że w różnych McD są różne ceny. Oczywiście jak we wszystkich sklepach czy knajpach ceny w menu są podane bez podatku. Podatek jest różny w każdym stanie i doliczany jest do rachunku. Niemniej jednak cena podstawowa jest różna w różnych McD. A potem było już tylko zwiedzanie. Najpierw kościół Mormonów w pięknym małym St.George. Dziwne miejsce, bo nie wyglądało na miejsce kultu. Kolejny przystanek - Park Zion. I tutaj ku zaskoczeniu Europejczyka - darmowy parking dla posiadaczy - czyli też dla nas - karty wstępu do wszystkich parków, darmowy autobus, który przewiózł nas po wszystkich najciekawszych miejscach. I da się - w autobusach czysto, żadnych porysowanych oparć siedzeń, żadnych dziur, zniszczeń i syfu jaki jest w naszych środkach transportu publicznego. Poza tym kto by taki autobus w Polsce dał za darmo do eksploatacji turystom? To pozytywnie tutaj zaskakuje. I nikt tutaj nie łamie zakazów i nakazów. Jak masz limit prędkości to wszyscy jadą zgodnie z limitem. Jak masz kubeł na śmieci to tam właśnie się one znajdują itd. Amerykanie są bardzo otwarci i poza urzędnikami na lotnisku wszyscy są mili i uprzejmi.
Zion - dla mnie, geologa, fantastyczne miejsce. Osady od morskich, przez rzeczne, jeziorne do nawianych piasków, a na tym wszystkim skały wulkaniczne. Wszystko w skali Large. Po prostu bajka. Dla laika przepiękne kolory - od kremowych piaskowców po brunatnoczerwone, a gdzieniegdzie czarne jak smoła wulkanity, a wszystko otoczone zielonymi drzewami i trawami. Wycieczka kanionem wyrzeźbionym w tych osadach daje sporo satysfakcji dla oka. I są zwierzątka - coś a la nasza wiewiórka, ale w kolorze zielonkawo-szarawym. Podobno gryzą - powiedziała mi to jedna pani odstraszając tego zwierza skarpetą:). Miejsce godne polecenia - wycieczka na cały dzień.
Uwieńczeniem dnia była wizyta w prawdziwnej amerykańskiej knajpie. Niczym na filmach - mała chatka przy drodze, w środku full, stoliki jeden za drugim w rzędzie jak w polskim Warsie. Pan kucharz na naszych oczach w dość specyficznych warunkach - Sanepid miałby za co wlepiać mandaty:) - smażył prawdziwe amerykańskie steaki. Kelnerki z papierowymi notesikami przyjmują zamówienia. A później wjeżdża jedzenie i umarliśmy z zachwytu. Boskie żarcie! Był jeszcze deser, a po tym podeszła do nas starsza pani, która wcześniej siedziała na kasie i rozliczała rachunki. Przyszła nam powiedzieć, że mamy jej dać aparat, bo chce nam zrobić zdjęcie:). Zrobiła porządek na stole, a potem fotografię.... Ech, co za kraj:). Wbrew pozorom nie jest tu tak źle:).
Motel6 - sieciówka, pokój 4-osobowy w Cedar City bez śniadania za 75$.
Kolacja dla 4 osób w tym 3x steak z ziemniaczkami, dwie surówki, jedna zupa-krem, dwa burgery czyli dwie spore kanapki na ciepło coś a la nasze tosty, cola - za wszystko zapłaciliśmy 60$.
Czytamy Twój blog z zainteresowaniem. Sfotografuj samochód, którym jedziecie. Pozdrawiamy czekamy na Wasz powrót. Marek i Alicja Z.G.
OdpowiedzUsuńA gdzie to Wasze zdjęcie, co miła Pani zrobiła? Zazdroszczę widoków!
OdpowiedzUsuń