![]() |
| nasz pokój w hostelu |
Ze spaniem było ciężko. Za mną siedział pan, który nie pachniał najładniej, a do tego ciągle walił w oparcie mojego fotela. Lot na szczęście trwał tylko 3 godziny z hakiem. Po wyjściu okazało się dla miłej odmiany, że na dworze jest przyjemna temperatura +13 stopni. Odprawa, bagaże i do wyjścia. Mieliśmy zarezerwowany nocleg w hostelu prowadzonym przez Polaków i oni zasugerowali, że wyślą po nas za małą opłatą transport na lotnisko. Czekał na nas Gruzin z kartką z moim imieniem i nazwiskiem - normalnie jak na filmach. Hello Hello i pyta nas o bagaż. Jak zobaczył nasz wózek z walizami mina jego mówiła wiele, a drapanie się po głowie dodało animuszu całej sytuacji. Zaczęliśmy obstawiać jak małym autem po nas przyjechał... Kazał nam czekać przed lotniskiem. Wypatrujemy, wypatrujemy i nagle ukazuje się naszym oczom 30-letni opel astra z kierownicą po prawej stronie:). Dwie walizki poszły do bagażnika, reszta wraz z nami do środka. Autko ruszyło z jękiem, tłumik wył, a my uskutecznialiśmy wizje, że zaraz odleci spód i niczym Jaskiniowcy będziemy się poruszać siłą naszych nóg. Spoko, okazało się, że prędkość 100 km/h nie prowadzi do większych katastrof i popędziliśmy w stronę centrum. W końcu naszym oczom ukazał się obraz następujący - wąskie szare uliczki, małe obrapane kamieniczki, zgraja psów, byle jak poparkowane auta. Nasz kierowca raz tylko o mało nie wjechał w innego taksówkarza i tłumaczył, że pozmieniali właśnie znaki. Ale co tam zakaz wjazdu, my jedziemy dalej pod prąd:). W końcu dojechaliśmy. Hostel mieści się w jednej z obskurnych kamieniczek, które w Polsce na 100% dawno zostałyby już wyburzone. Ale ta kamieniczka, krzywe schodzy, ciężkie drzwi ma swój urok. Wita nas Piotrek, z miejsca informuje, że nie ma wody od trzech godzin. Prowadzi nas do pokoju - dwa piętrowe łóżka, stylowa lampa pamiętająca chyba czasy Stalina, stolik, kubeł na śmieci i router. Wkładamy pościel i padamy jak muchy. Tutaj jest już po 5 rano, w Polsce dopiero po 3. Czas spać. I to w makijażu niczym gwiazdy filmowe:). Zmyje się jak będzie woda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz