niedziela, 8 kwietnia 2012

Wieczorny spacer

Wciągnęliśmy grilowaną kolację i poszliśmy na spacer przed snem na Stare Miasto. Widoki piękne. Najpierw dotarliśmy do jednego z mostów, aby zrobić zdjęcie ruinom fortecy, a potem wdrapaliśmy się na nią, żeby podziwiać widoki z góry. Miasto nie wydawało nam się aż tak spore - z góry oświetlenie miejskie kończyło się gdzieś na skraju horyzontu. Parę zdjęć dodaję poniżej.
Dotarliśmy także pod pomnik Matki Gruzji - trzymającej w jednej ręce misę na wino dla gości, którzy przybywają do tego państwa, a w drugiej miecz - gdyby się za bardzo uraczyli tym winem i zaczęli wywijać to ona ich szybko doprowadzi do porządku:).
Z ciekawych rzeczy, które rzucają się w oczy w tym mieście to przede wszystkim to w jaki sposób oni tutaj jeżdżą autami. Po ulicach mkną auta różnej klasy - od moskwiczy po porshe. Kierownica jest albo z prawej albo z lewej strony. Stan aut jest różny - od rozpadających się 30-latków po nówki sztuki. A jeżdżą tak - szybko, nie patrzą na przepisy i trąbią. Pieszy nie ma tu nic do gadania - jak weszliśmy na przejście dla pieszych to rostaliśmy otrąbieni i nie żeby kierowca zwalniał... tylko trąbił, a my mieliśmy mu po prostu uciec z drogi. Sporo ludzi przechodzi na raty przez te największe kilkupasmowe ulice. Generalnie to lepiej tu uważać na samochody:).
Kolejna ciekawostka - kobiety są ubrane w 95% w czarne ciuchy i długie! Długie spódnice lub spodnie. Moje krótkie spodenki zwracały tu uwagę:). Nie mówiąc już o trekingowych sandałach:). I raczej nie ma tutaj rewii mody, widać, że nie mają tutaj wygórowanych funduszy na uzupełnianie szaf. Z resztą nie ma tutaj także jakieś mega ilości sklepów - większość jest z winem lub spożywczaki klasy naszych z lat 90:). Najważniejsze, że jest klimat!
A tymczasem podążam na śniadanie. U nas na termometrze już 12 stopni. Zapowiada się kolejny piękny dzień. Buziaki!
gruzińskie balkony



Twierdza Narikala

 

Kościół Metechi i pomnik Wachtanga, legendarnego założyciela Gruzji



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz