No i to jest ta Toskania! Ta znana ze zdjęć i opowieści!
Wreszcie:).
Via Chianti z naszego kempingu do Sieny – boska droga przez wzgórza pokryte
uprawami winorośli. Co jakiś czas wśród gajów oliwnych i pinii wygląda
wieżyczka starego domu z kamienia albo czerwone dachy niskich zabudowań w
małych miasteczkach. Widoki cudo! A Siena przepiękna. I chociaż to miasto, to
tłok jedynie na głównym placu – sercu tego miasta. Niemniej bardzo przyjemnie,
bardzo klimatycznie. Wąskie uliczki, zielone okiennice, czerwone dachówki. To
jest to.
Florencja – przykro, ale taka prawda – dla mnie jest stratą czasu. No chyba, że umie się docenić natłok renesansowych budynków, kolejki do każdego kościoła na 2 godziny stania i dziki tłum pałętających się pod nogami turystów, którzy i tak chyba niewiele wiedzą o miejscu, w którym są. Florencja to duże, zatłoczone miasto. Jako człowiek – zwierzę stadne, mimo wszystko wolę Via Chianti. Spokój i ciszę odnalezione w widokach na prawie pustych zakrętach gdzieś w górach.
Florencja – przykro, ale taka prawda – dla mnie jest stratą czasu. No chyba, że umie się docenić natłok renesansowych budynków, kolejki do każdego kościoła na 2 godziny stania i dziki tłum pałętających się pod nogami turystów, którzy i tak chyba niewiele wiedzą o miejscu, w którym są. Florencja to duże, zatłoczone miasto. Jako człowiek – zwierzę stadne, mimo wszystko wolę Via Chianti. Spokój i ciszę odnalezione w widokach na prawie pustych zakrętach gdzieś w górach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz