
Weekend iście grillowy i tyle. A na prośbę Karola - parę zdjęć. Pierwsza sobotnia część - u szwagrostwa na ogrodzie. Jedzenia oczywiście jak na weselu. Skończyło się na grillowaniu i deserze, a kociołki zostały na ... później? Nie wiem, ale nikt na pewno w sobotę po zjedzeniu karkówki, ryby, krewetek, sałatek, chleba ze smalcem, dwóch serników nie miał już miejsca na cokolwiek. Szkoda tylko, że cała impreza została zdominowana przez jeden bardzo mało interesujący dla większości temat - sterników, kapitanów, pływania po kanałach, fal na Adriatyku i całej tej żeglarskiej materii. Miejmy nadzieję, że temat został wyczerpany do cna:).









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz