środa, 12 lutego 2014

Dzięki ci Matko Naturo!



14 lotów.
Samolotem pokonane 49 628 kilometrów.
3 auta.
Przejechane 4 462 kilometry.
13 hoteli.
21 dni w drodze.
Najniższa temperatura – Nowa Zelandia, Christchurch, -10 stopni Celsjusza o 5 rano.
Najwyższa temperatura – Australia, Uluru, +43 stopnie Celsjusza.

Przestawienie zegarków – brak, bo różnica w Nowej Zelandii w stosunku do Polski to 12h.
Podsumowując  - po tej wyprawie wiem jedno – każde miejsce na kuli ziemskiej jest w moim zasięgu. Nawet trzy dni spędzone w samolotach okazały się całkiem znośne. Zawsze można wziąć prysznic w Hongkongu za 60 pln (warto było!) na poprawę nastroju. Trud podróży zawsze i wszędzie zostanie wynagrodzony tym nowym miejscem, które czeka na odkrycie. Trzy tygodnie urlopu, trzy tygodnie totalnego wyluzowania aż do tego stopnia, że czasem nie wiedziałam jaki jest dzień tygodnia. Dzięki ci Matko Naturo za te dary! Kocham to.




1 komentarz: