poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Luźne święta

Pierwsze święta na totalnym luzie. I już wiem, że tak lubię najbardziej - bez tygodniowych przygotowań, kolejek w sklepach, mycia okien, pieczenia pasztetów. A za to: sobota z życiówką - pokonane 12 km biegiem wśród spacerowiczów i rowerzystów, którzy rodzinne wylegli na przyodrzańskie wały, niedziela z otwarciem sezonu rowerowego - 28 km na siodełku, a poniedziałek - spacer w miłych bardzo okolicznościach przyrody. Wiosna! Słońce! Chcę więcej!
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz