Zdaje się, że to moje trzecie podejście do zmierzenia się z własnym ciałem i psychiką. Bieganie. Tym razem idzie całkiem dobrze, być może powiedzenie, że do trzech razy sztuka jednak ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Oby tylko nie zapeszyć! W każdym razie mamy kwiecień, a trzecie podejście zaczęło się na początku roku na drugim końcu świata. Do Nowej Zelandii poleciały ze mną buty do biegania i o dziwo przydały się. W nich i tam, daleko, pokonałam pierwsze w swoim życiu 10 km. Przyznaję się, że nie obyło się bez interwałów z marszem niemniej dystans zrobiony. A dalej to już kontynuacja aż do dziś.
Najpierw siłownia i bieżnia dwa, trzy razy w tygodniu, a odkąd słońce potrafi umilić czas, a dzień stał się dłuższy mechaniczna bieżna została zamieniona na świeże powietrze. Są chwile zwątpienia, są dni kiedy brakuje mocy i ledwo przebiegam 5 km, ale więcej jest wybiegów z buzującymi endorfinami i chęcią na kolejny raz. I okazało się, że jednak jestem poniekąd gadżeciarą - szafa pomału zapełnia się a to nową koszulką, a to nowymi spodenkami, a butów tylko do biegania są już dwie pary. I co jest zadziwiające, bo o tym nie miałam pojęcia, bardzo wiele osób biega, a mijając innego biegacza zawsze jest wymiana uśmiechów lub pozdrowienie dłonią.
Co mogę polecić wszystkim, którzy chcą spróbować? Przede wszystkim korzystaj z obecnej pogody. Jest pięknie, biegać można wszędzie np.ulicą - zwracaj uwagę, aby biec zawsze po lewej stronie drogi, bądź widoczny dla innych uczestników drogi i nie słuchaj na full muzyki w słuchawkach, bo kierowcy bywają różni, zdarzają się również ci trąbiący. Poszukaj w swoim mieście miejsc do biegania w internecie - we Wrocławiu polecam ścieżki wzdłuż Odry, Park Południowy czy Park Szczytnicki. Tak naprawdę wystarczy, że wyjrzyj przez okno i zaplanujesz trasę w niedalekiej odległości - to już coś. Poświęć na wybieg co najmniej 20 minut. To jest minimum, aby zacząć pracować nad kondycją i oddychaniem. Pamiętaj o diecie i porach jedzenia - przed wysiłkiem nie należy się najadać, bo kolka murowana. Poranne bieganie - są różne szkoły - bieganie na czczo, bieganie po szklance wody lub po zjedzeniu banana czy bieganie po zjedzeniu śniadania i odpoczynku po nim. Samemu musisz zdecydować, która opcja będzie najlepsza dla Twojego organizmu. Pij wodę i izotoniki, uzupełniaj witaminy. I rozciągaj mięśnie po każdy biegu. To bardzo ważne dla regeneracji mięśni. W czasie biegu utrzymuj tempo, które pozwoli Ci na w miarę swobodną rozmowę. Pilnuj oddechu, aby był równy. Szaleńcze biegi są dla krótkodystansowców:). My się nie ścigamy z innymi, a jedynie z własnymi słabościami. Dobrym motywatorem jest postawienie sobie konkretnego i realnego celu - może to być dystans czy osiągany czas. W internecie sporo jest przykładów planów z rozpiską jak stopniować długości i jakimi ćwiczeniami uzupełniać bieganie. A kobietom zalecam obserwację organizmu w cyklu miesięcznym - nie każdego dnia jest taka sama moc, czasem może być pod górkę i wtedy warto odpuścić, aby dzień, dwa później moc przybyła. I szalejcie na zakupach! Polecam tę przyjemną bardzo stronę biegania.
Powodzenia!
I kilka ujęć z wiosennych wybiegów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz