poniedziałek, 2 czerwca 2014

Running Half Year

Mija właśnie pół roku odkąd w pewien styczniowy letni poranek przebiegłam 7 kilometrów. To był początek trzeciego podejścia do biegania. I tak, letni to był poranek, bo wbiegałam wtedy na wierzchołek wulkanu w Auckland w Nowej Zelandii, na drugiej stronie kuli ziemskiej. I ten trzeci początek na antypodach okazał się - odpukać w niemalowane - tym właściwym i ostatecznym. Biegam do dziś. A maj stał się przełomowy - stopy me pokonały dystans 132 km. Najdłuższy wybieg mierzył 18 km. Znienawidziłam bieganie na siłowni, pokochałam na świeżym powietrzu. I zapisałam się na pierwszy w życiu półmaraton - a ten już za dwa tygodnie we Wrocławiu - cel to dobiec do mety.
Słowem podsumowania półrocznego biegania - dla wszystkich zaczynających i tych, co już zaczęli - rady porady z autopsji.


Tą niesamowicie przyjemną stroną biegania są zakupy. Nigdy nie uważałam się za gadżeciarę, ale bieganie odkryło przede mną również i tę stronę życia. A zatem polecam z pełnym przekonaniem - kupcie porządne buty do biegania. Zainwestujcie, bo naprawdę warto chociaż wiem, że but za 500 pln może obetrzeć i zostać znienawidzony. Nie cena, nie marka, a dopasowanie. Sklep stacjonarny z obuwiem do biegania plus porada fachowego sprzedawcy - tam przymierzaj, tam wypróbuj na bieżni. Buty do biegania powinny być o numer za duże. Po długim wybiegu Twoja stopa doceni dodatkową przestrzeń, a i paznokcie zostaną nienaruszone.

mój zestaw - fioletowe dobre w parku, różowe na asfalcie i bieżni

Skarpetki. Kolejna, mogłoby się wydawać, banalna rzecz, a nic bardziej mylnego. Na zimę grubsze, na lato cieńsze i zapewniające odprowadzanie potu. W moim przypadku te "prawa&lewa" sprawdziły się dopiero po kilku próbach. Najlepsze okazały się cienkie, bezszwowe, za kostkę, bez oznaczenia na którą stopę należy je wdziać. 

różowe na chłodniejsze dni, jasne na lato

Kobiety, pamiętajcie o swoim biuście. Każde up&down to katorga dla Waszych piersi. Nie ma nic gorszego jak przez oszczędność na portfelu pluć sobie w brodę, że nigdy się nie wróci do stanu zadowalającego nasze kobiece ego. Staniki sportowe polecam wszystkim paniom od miski B. Małej piersi wystarczy sportowy top, ta większa powinna podczas biegu być jak najbardziej unieruchomiona. Stanik sportowy nie wygląda jak pod wieczorową sukienkę. Przypomina bardziej stylowe "namioty" z placów targowych. Sportowa bielizna wykonana jest ze specjalnych materiałów i skrojona tak, aby biust pokonywał jak najmniejszy dystans, gdy stopy nas niosą. Polecam odwiedziny w stacjonarnym sklepie, gdzie za ladą znajdziecie kobietę-sprzedawczynię (we Wrocławiu sklepbiegacza.pl na Legnickiej). Stanik sportowy to wydatek rzędu 150-200 pln niemniej WARTO!

wypróbowana i godna polecenia marka - Shock Absorber

Koszulki, spodenki, spodnie, topy, bluzy, kurtki itd. Ciuchów do biegania jest cała masa, do wyboru, do koloru. Można szaleć w sklepach, często zdarzają się wyprzedaże końcówek modeli w przystępnych cenach. Polecam rozwiązania praktyczne jak wszystkie małe kieszonki na zamek, gdzie można schować klucz od domu czy auta podczas biegu w plenerze. Czy też specjalne materiałowe uchwyciki na koszulkach na praktyczne umocowanie słuchawek podczas biegu. 









Ponieważ zaczęło się lato więc do moich gadżetów dołączył pas z bidonem. Wczoraj była pierwsza próba biegania z piciem za pazuchą. W sklepie znalazłam rozwiązanie z jednym bidonem oraz z kilkoma małymi. Wybrałam wersję numer jeden. Sprawdziła się, ale znalezienie odpowiedniego miejsca na ciele na ten pas zajęło chwilę. Generalnie ma być komfortowo czyli nic ma się nie obijać, nie latać, nie obkręcać się. Dodatkowy gadżet ma być dla nas nieodczuwalny. Udało się, a dostęp do wody podczas biegu przydał się.


Nie rozstaję się podczas biegania z opaską na rękę, w której biegnie ze mną iphone. Uwielbiam biegać z muzyką, mam swoją prywatną listę tylko do biegania z muzyką w rytmie, który mi odpowiada, daje power i sprawia przyjemność. A ponad to korzystam z aplikacji Nike+, która zapisuje mój dystans i podczas biegu podaje ilość pokonanych km, czas oraz tempo.



Z technicznych rad i porad - trzeba w siebie uwierzyć. Pół roku temu pukałam się w głowę na myśl, że: 1).będę biegać; 2).będę biegać po 100 km i więcej w miesiącu; 3).zapiszę się z własnej woli, wiedziona optymizmem popartym pokonanymi dystansami, na półmaraton; 4).a dystans maratoński nie będzie powodował strasznych tylko lekkie zawroty głowy. Polubiłam bieganie na powietrzu. Przy tym odkryłam jak wiele osób uprawia ten sport. Niektórzy pędzą jak wicher, inni zmagają się ze sobą w tempie mojego chodzenia po firmie. Najważniejsze to unikać kontuzji i dbać o swoje ciało - odpowiednie buty plus rozgrzewka plus rozciąganie mięśni pod skończonym biegu. Traktować bieganie jako przyjemność, nic na siłę! Doceniać pogodę, doceniać endorfiny, doceniać poprawę samopoczucia! 

Innymi słowy - zrób sobie dobrze biegająco!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz