Najlepsze w bieganiu są początki. Tak w sumie wbrew pozorom, bo przecież na początku są tysiące przeszkód do pokonania - a to za gorąco w środku lipca, a to za zimno w styczniu, deszcz nie sprzyja, bo zapalenia korzonków można się nabawić, a jeszcze nie daj boże spadnie śnieg, mróz odmrozi palce... i można by tak wymieniać i wymieniać, a ja i tak twierdzę, że początki są najlepsze. Jak tylko się zacznie to pokonywanie kolejnych poziomów zaawansowania daje taką motywację, że zapomina się o złej czy też "złej" pogodzie, o najlepszym kryminale, który czyta się później po nocach czy o sprzątaniu, które co sobota zabiera ze cztery godzinki.
Jak tylko się zacznie i przynęta zostanie połknięta to się biegnie, po prostu. Coraz więcej, coraz dłużej, coraz szybciej. Nagrodą są kolejne małe sukcesy, kolejne małe życiówki, a potem pierwsze biegi z pomiarem czasu, przebiegnięcie przez linię mety, endorfiny, duma, zadowolenie i chęć do biegania jeszcze i jeszcze. I w tym miejscu mogę Wam dać przykład - moją psiapsiółkę Anię, która dokładnie dwa miesiące temu na wzmiankę, że miałaby przebiec 5 kilometrów pukała się w czoło, a w ten weekend udowodniła, że da się! I to w pięknym stylu! Przy tej okazji wszystkim polecam udział w City Trail (www.citytrail.pl) - cykl biegów w kilku dużych miastach w Polsce, w sumie do pokonania jest sześć razy 5km, co miesiąc, we Wrocławiu od listopada do kwietnia. Pierwszy bieg zaliczony! Widzimy się na starcie w Mikołajki, a potem na początek dobrego biegowego roku 3 stycznia. I trzymam kciuki za wytrwałość i chęci, bo bieg w styczniu dla Ani będzie pierwszym w całości pokonanym bez przerw na marsz :). I zapraszam jeśli ktoś chce podpytać o początki - Ania marszobiegi zaczęła półtora miesiąca temu, małymi krokami, zgodnie z moimi radami. Była obtarta skóra i zadyszka, ale teraz w szafie buty do biegania stoją obok szpilek :). Jest dobrze! Tak trzymaj!








a obok stoi mały Rumunek :)
OdpowiedzUsuńno pięknie dziewczyny, gratuluje, jak się pozbędę żelastwa to też może zacznę truchtać, ale po cichu, po lesie, coby nikt nie widział jak ledwo żyję :)
OdpowiedzUsuń