7.09.2011 wtorek
Po 15 godzinach w samolotach dobrze w końcu postawić stopę na lądzie. Amerykanie bynajmniej nie sprawiają wrażenia ludzi zadowolonych z życia, ale na kontroli imigracyjnej obyło się bez problemów. Walizki dotarły też w całości. Sama podróż trwała sporo – lot do Amsterdamu z Warszawy to pikuś, bo trwał tylko dwie godziny. Natomiast jak już się usadowiliśmy w samolocie do LA to po jakiś trzech godzinach zaczęłam odczuwam kryzys.J
Bardzo chciałam wysiąść! No, ale skoro już wlazłam na pokład to nie było odwrotu. Wrażenie tylko zabawne nieco – dzień trwał 24 godziny. Non stop słońce. Odkąd opuściliśmy Warszawę aż do LA. Niczym never ending story…
Bardzo chciałam wysiąść! No, ale skoro już wlazłam na pokład to nie było odwrotu. Wrażenie tylko zabawne nieco – dzień trwał 24 godziny. Non stop słońce. Odkąd opuściliśmy Warszawę aż do LA. Niczym never ending story…
Samo Los Angeles pozostanie w mej pamięci jako betonowe miasto z 5-pasmowymi drogami i megakorkami. Hotel, w którym spaliśmy – z basenem nota bene – znajdował się przy Hollywood Bulvard jakieś 2,5 km od słynnego oscarowego Kodak Theatre. Obsługa miła, pokój czysty, zero grzyba w łazience, klima działała. Plan na ten dzień mieliśmy ambitny, ale z racji przestawienia czasu i zmęczenia po podróży zrobiliśmy sobie wycieczkę tylko nad ocean na Santa Monica Beach. Wrażenie niesamowite – szeroka plaża, palmy, ładna architektura, olbrzymie mewy i oczywiście śmieci. Amerykanie przypominają mi pod tym względem naszych Europejczyków znad Morza Śródziemnego – śmieci są wszędobylskie. Ale szczerze nam te śmieci jakoś mało przeszkadzały – marzyliśmy już o położeniu się do łóżka. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o tajską restaurację (to akurat sporo powiedziane, że to była restauracja) w celu posilenia się, ale niestety – do Tajów już chyba nie zaglądniemy w najbliższym czasie. Pani mówiła tak, że nie byłam w stanie nic zrozumieć. Podała szybko, ale ja np. nie wiedziałam co wybrałam. Okazało się po podaniu, że była to zupa o smaku sosu sojowego lub magii rozcieńczonych z wodą plus obrzydliwe kiełki soi. Najlepsze z tego wszystkiego były tajskie pierożki-sakiewki z mięsem. Nikt z nas się nie najadł, a później to już padliśmy wręcz i zapadliśmy kamiennym snem aż do 4 rano z minutami. I nie żebyśmy sobie budziki ponastawiali, po prostu tak wyszło. I wyszło na plus, bo mogliśmy o 8 rano wyruszyć w dalszą podróż.
National Rent A Car – dojazd do wypożyczalni jest darmowym autobusem spod lotniska. Wypożyczenie Santa Fe z dużym bagażnikiem i sporą ilością miejsca dla czterech osób, z ubezpieczeniami i pozwoleniem na prowadzenie dla dwóch osób kosztowało nas 580$ bez paliwa.
Hollywood Downtower Inn przy Hollywood Boulvard 5601 – za pokój 4-osobowy z dwoma łóżkami, łazienką, TV, z którego nie korzystaliśmy, lodówką, mikrofalówką, klimatyzacją i suszarką do włosów oraz śniadaniem naprawdę dobrym i wypasionym zapłaciliśmy 115$. Na śniadanie była jajecznica, pieczone ziemniaki, tortilla z warzywami, gofry, pieczywo, owoce, kawa, herbata, sok.
Tajska restauracyjka zaraz koło hotelu – nasza zupa kosztowała koło 7$, zapiekane krewetki także i ryż z mięsem i warzywami koło 8$.
Zdjęcia załączę przy następnym logowaniu :).
Buziaki dla wszystkich, idę do kasyna. Viva Las Vegas!
Buziaki dla wszystkich, idę do kasyna. Viva Las Vegas!
| kawałek Grenlandii z okna samolotu |
| trasa lotu z Amsterdamu do Los Angeles |
| plaża w Santa Monica |
| deptak na Santa Monica |
| plażowicze na Santa Monica |
wyglada super, baw sie dobrze aga-korzystaj z zycia i opisuj, aby dane nam bylo chociaz w 1/1000 byc z toba w tym amerykańskim śnie, buziaki GosiaP.
OdpowiedzUsuńwow!!! Prawdziwy American Dream!!! zazdrościmy:) Bawcie się dobrze, róbcie dużo zdjęć! Aga pamiętaj o mascarach (obiecałaś:))) Pozdrawiamy Asia i Marcin
OdpowiedzUsuń